Dlaczego zostajemy tam, gdzie nas ranią? To pytanie zadaje sobie każdy, kto choć raz obudził się w relacji pełnej napięcia, manipulacji czy emocjonalnego chłodu. Choć z boku odpowiedź wydaje się prosta „po prostu odejdź”, od środka przypomina to walkę z niewidzialnymi więzami.
Mechanizm samokarania rzadko jest świadomy. Często to echo głosów z przeszłości krytycznych rodziców, nauczycieli czy rówieśników. Jeśli głęboko w środku wierzymy, że nie zasługujemy na miłość, podświadomie wybieramy sytuacje, które to potwierdzają. Głos w naszej głowie mówi: „To twoja wina”, „Gdybyś była lepsza/lepszy”. Wtedy cierpienie w relacji staje się formą „pokuty”. Dlaczego tkwimy w toksycznych relacjach? To nie brak logiki, to biologia i psychologia.Lęk przed nieznanym buduje w nas poczucie że nawet znajome piekło wydaje się bezpieczniejsze niż „pustka” po rozstaniu. Boimy się samotności bardziej niż toksycznego partnera. Żyjemy „potencjałem” drugiej osoby, a nie rzeczywistością. Pamiętamy dobre chwile i wierzymy, że one wrócą, jeśli tylko wystarczająco mocno się postaramy. Toksyczne relacje działają jak hazard. Partner raz rani, a raz obsypuje czułością. Ten nagły zastrzyk dopaminy po okresie chłodu uzależnia mózg silniej niż stały spokój, ale pociąga to za sobą konsekwencje, których nie widać na pierwszy rzut oka. Życie w takim układzie to nie tylko „smutne dni”, to realne koszty dla zdrowia . Przestajesz wiedzieć, kim jesteś i co lubisz. Twoje życie zaczyna kręcić się wokół nastrojów drugiej osoby. Ciało często reaguje szybciej niż umysł wiec powoduje przewlekły stres. Bezsenność, bóle głowy, problemy z trawieniem czy ciągłe zmęczenie to sygnały alarmowe.
Wstyd sprawia, że wycofujemy się z relacji z przyjaciółmi, co jeszcze bardziej uzależnia nas od toksycznego partnera. W takiej relacji każda interakcja wymaga ogromnych nakładów energii na "zarządzanie" nastrojem drugiej osoby. Wpływ takich osób na naszą codzienną energię jest wyniszczający, ponieważ traktuje taką relację nie jako źródło wsparcia, lecz jako nieustanne zagrożenie. Stan ten drastycznie zmienia nasze funkcjonowanie .Czesto obiawiając się jako chroniczne wyczerpanie emocjonalne ,co w efektcie skutkować może że nawet po przespanej nocy budzisz się z poczuciem zmęczenia, które nie wynika z wysiłku fizycznego, lecz z mentalnego wyczerpania. Energia, którą normalnie przeznaczyłbyś na pasje czy pracę, zostaje "skonsumowana" przez analizowanie konfliktów, uspokajanie lub odpieranie krytyki. Tryb przetrwania i "chodzenie na paluszkach"zmusza mózg do bycia w stanie ciągłej czujności. Zamiast odpoczywać, podświadomie skanujesz otoczenie w poszukiwaniu oznak nadchodzącego zagrożenia. Organizm jest zalewany hormonami stresu . Choć dają one chwilowy napęd do przetrwania, na dłuższą metę drastycznie obniżają ogólną żywotność i odporność. Toksyczne osoby często działają jak "wysysacze " – domagają się uwagi , nie dając nic w zamian. Zablokowana energia emocjonalna zamienia się w napięcia fizyczne. Codzienność zaczynają wypełniać bóle głowy, sztywność karku i problemy trawienne, problemy z koncentracją i tzw. "mgła mózgowa", wynikająca z przeciążenia procesora emocjonalnego. Twoja "bateria" nie jest ładowana, lecz nieustannie drenowana przez próby utrzymania stabilności w niestabilnym układzie.
W ujęciu technologii Mehrana Keshe, człowiek nie jest tylko istotą biologiczną, Zrozumienie, jak toksyczne relacje wpływają na naszą „plazmatyczność”, wymaga spojrzenia na interakcje międzyludzkie jako wymianę pól magnetyczno-grawitacyjnych . Według tej nauki , plazma zawsze dąży do równowagi. W zdrowej relacji zachodzi harmonijna wymiana pól. Toksyczna osoba, mająca deficyty we własnym centrum (duszy/pola), „zasysa” pola grawitacyjne. W skutek czego Twoja plazma traci swoją gęstość i siłę. Zostajesz „opróżniony” z pól, które powinny zasilać Twoje organy fizyczne, co często prowadzi do chorób. Każda emocja ma swoją specyficzną siłę pola . Miłość to pole dające , a strach to pole zabierające/ściągające .Toksyczna relacja wprowadza potężny szum informacyjny do Twojej plazmy. Zamiast spójnego, sferycznego kształtu Twojego pola, staje się ono poszarpane i niestabilne. Plazma Twojej duszy traci kontrolę nad plazmą Twojej fizyczności. Zaczynasz działać na „autopilocie”, tracąc zdolność do balansu (Twoje pole dopasowuje się do narzuconych wibracji ).
Technologia mówi o tym, że nasze ciało operuje w stanie GANS . Emocje decydują o tym, jak te pola w naszych komórkach ze sobą współpracują. Ciągły stres i negatywne emocje zmieniają zasadowość i potencjał elektryczny (plazmatyczny) płynów ustrojowych. Twoje wewnętrzne GANS-y przestają emitować życiodajne pola, a zaczynają rezonować z polem strachu i braku.
Toksyczna relacja tworzy „zatory” w przepływie plazmy, co w świecie fizycznym objawia się jako guzy, stany zapalne czy chroniczny ból. Emocje strachu i winy „zanieczyszczają” te pola. Zamiast płynnego przepływu energii, w Twojej strukturze plazmatycznej powstają zatory, które w świecie fizycznym manifestują się jako choroby, guzy czy chroniczny ból.
Silna, zdrowa plazma tworzy wokół człowieka naturalną barierę ochronną. Długotrwałe poczucie winy i samokaranie „dziurawią” Twoją aurę plazmatyczną. Stajesz się podatny nie tylko na wpływ toksycznego partnera, ale także na inne negatywne pola z otoczenia.
Z perspektywy technologi według mojego zrozumienia, tkwienie w toksycznym układzie to powolne wygaszanie własnego słońca (duszy). Twoja plazma traci zdolność do radiacji (dawania światła), a przechodzi w stan absorpcji (walki o przetrwanie). Czy da się przerwać tę pętlę? Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie, że to nie miłość, a mechanizm obronny. Wyjście z toksycznej relacji to nie tylko fizyczne odejście, ale przede wszystkim praca nad odzyskaniem szacunku do samego siebie. Myśle że każdy zasługuje na relację, która daje spokój, a nie taką, w której trzeba „walczyć o przetrwanie ”…..
Dodaj komentarz
Komentarze