.....,,Fale Kosmicznego Oceanu Mleka kołysały się leniwie w odwiecznym mroku. Nie było jeszcze słońca jakie znamy, nie było miast ani pośpiechu. W tamtych czasach, u zarania stworzenia, wszechświat ogarnęła dziwna, przejmująca cisza. Bogowie utracili swój niebiański blask, a ziemia zapomniała, czym jest zapach kwitnących ogrodów. Świat zamarł, czekając na impuls, który przywróci mu duszę. Wtedy Pan Wisznu, Strażnik Istnienia, zasiadający na zwojach mistycznego węża czasu, szepnął do zagubionych istot: Musicie ubić ocean. Wszystko, czego szukacie, ukryte jest w głębinach ..” .
Wyobraź sobie potężną górę Mandara, zanurzoną w mlecznych wodach niczym gigantyczna mątwa. Po jednej jej stronie stanęły istoty mroku, pełne dumy i pożądania. Po drugiej świetliści strażnicy porządku. Pochwycili potężnego węża i zaczęli przeciągać go na zmianę.Ocean zaczął wirować. To nie była łatwa praca. To był taniec przeciwieństw, który odbywa się w każdym z nas. Walka światła z cieniem, ciszy z hałasem, lęku z nadzieją. Zanim jednak głębia oddała swoje najcenniejsze skarby, na powierzchnię chlusnęła paląca trucizna, gęsta jak noc i niszcząca jak gniew. Świat wstrzymał oddech. Dopiero gdy Pan Śiwa, uosobienie czystej medytacji, wypił ten jad i zamknął go w swoim gardle, ocean uspokoił się, stając się gładki jak tafla czystego umysłu.Wtedy nadeszła ta najcenniejsza. chwila. Z samej głębi uciszonego oceanu zaczęła sączyć się złota, ciepła poświata. Woda wokół zawirowała łagodnie, a na jej powierzchni rozkwitł gigantyczny, różowy lotos. Jego płatki, choć wyrosły z głębin, były nieskazitelnie czyste, wolne od jakiejkolwiek skazy.Na tym lotosie stała Ona. Śri Lakszmi.Jej obecność nie nadeszła z hukiem. Przypominała najcichszy, poranny powiew wiatru, który budzi uśpioną ziemię. Miała skórę o odcieniu roztopionego, najczystszego złota, a Jej oczy promieniały bezwarunkową miłością. Kiedy uniosła dłoń, zaczął płynąć z niej cichy, rytmiczny deszcz złotych monet – ale to złoto nie było ciężkie. Było czystym światłem obfitości, radości i spełnienia.Cały kosmos zamilkł w zachwycie. Cztery święte, białe słonie podeszły do brzegów, niosąc w złotych naczyniach wodę z niebiańskiego Gangesu, by obmyć stopy Bogini. Mędrcy zaczęli szeptać najcichsze mantry, a w powietrzu rozlał się zapach jaśminu i sandałowca.Demony od razu zapragnęły Ją posiąść, porwane chciwością. Bogowie chcieli Jej mocy, by wygrywać bitwy. Lakszmi jednak szukała domu tam, gdzie panuje spokój. Przeszła boso po wodzie, nie roniąc ani jednej kropli z lotosu, i podeszła do Pana Wisznu. On jako jedyny nie wyciągnął po Nią ręki. Siedział w głębokiej ciszy, z sercem wolnym od egoizmu. Bogini uśmiechnęła się łagodnie i zawiesiła na Jego szyi girlandę ze świeżych kwiatów, wybierając Go na swojego wiecznego towarzysza.
Ta opowieść, zapisana w starożytnych pismach , nie wydarzyła się miliony lat temu na krańcach wszechświata. Ona wydarza się w Tobie w każdej chwili kosmicznego resetu, dokładnie tak, jak podczas zbliżającego się nowiu Księżyca .Ocean Mleka to przestrzeń Twoich nieodkrytych możliwości i talentów.Ubijanie głębi to chwile, kiedy zmagasz się z trudnościami, medytujesz lub szukasz prawdy o sobie.Trucizna to Twoje lęki i stare schematy, które muszą wypłynąć na powierzchnię, abyś mógł je pożegnać .Lakszmi – prawdziwa obfitość, piękno i spokój wewnętrzny – nie przychodzi tam, gdzie jest krzyk, pośpiech i chciwość. Ona czeka, aż Twój wewnętrzny ocean się uspokoi. Wyłania się w ciszy serca, niosąc obietnicę, że z każdej, nawet najgłębszej ciemności, zawsze rodzi się najczystsze światło......
Dodaj komentarz
Komentarze