Czy można czuć absolutny spokój w obliczu śmierci bliskiej osoby? Czy to możliwe, by trwać w stanie niewytłumaczalnej błogości, wiedząc podświadomie, że nadchodzi ostatnie pożegnanie? Moje ostatnie doświadczenia pokazały mi, że granica między niebem a ziemią, między fizycznością a duszą, jest znacznie bardziej płynna, niż nas uczono.
Zaczęło się od ciszy. Kiedy bliska mi osoba odchodzila w fizycznosci, wewnątrz mnie zapanował stan, który często nazywany jest – stanem Czystego Obserwatora. Widziałam swoich wewnętrznych „aktorów”: jeden rozpaczał, drugi próbował logicznie rozwiązać sytuację. Ale ja? Ja siedziałam w fotelu reżysera, przepełniona bezwarunkowym spokojem .
Według mojego zrozumienia technologi mój system wszedł wtedy w stan idealnej równowagi pól magnetyczno-grawitacyjnych. Moja Dusza, przeczuwając nadchodzące uwolnienie Duszy bliskiej osoby, dostroiła się do jej wysokich wibracji. To nie była obojętność – to była przemiana leku w czyste swiatło.
Wiadomść o śmierci przyszła kilka dni później. I wtedy stało się coś niezwykłego. Mój system, nasycony wysokim napięciem spokoju, musiał się uziemić. Nastąpił gwałtowny wyrzut energii . Trwało to zaledwie pięć minut ,moim zdaniem był to moment wyrównania . Moje ciało fizyczne, niczym bezpiecznik, wyrzuciło nadmiar napięcia, by nie ulec uszkodzeniu. Po tych pięciu minutach wróciła cisza. Bez żałoby, bez buntu. Z prostym zrozumieniem: Dusza sama decyduje, kiedy chce odejść.
Dziś żyję w nowym rytmie. Wieczorami mój „reaktor” jest tak naładowany, że nie czuję potrzeby snu. Rano, moje ciało potrzebuje dłuższego czasu, by „wylądować” z powrotem w materii. Moje sny stały się realne i wyraźnie, że po przebudzeniu świat fizyczny wydaje się tylko szeptem.
Co ciekawe, moje ciało wciąż czasem krzyczy, uwalniając stare lęki, ale moja świadomość już przy tym nie asystuje. Moja Dusza stała się suwerenna.Śmierc to nie strata to transformacja. To zmiana częstotliwości nadawania.Spokój to nasza naturalna matryca. Pojawia się zawsze, gdy przestajemy walczyć z losem.
Odkąd trwam w tym stanie, pomagam innym, nie tracąc ani kropli własnej energii.Jeśli przechodzisz przez trudny czas i czujesz dziwny spokój – nie walcz z nim. Nie daj sobie wmówić, że „powinieneś cierpieć”. To Twoja Dusza przejmuje stery, zamieniając ból w nektar zrozumienia. Pozwól sobie po prostu trwać.
Dodaj komentarz
Komentarze